Tak się złożyło, że w czasie naszej Wielkanocy przypadło w tym roku chińskie Święto Zmarłych, Qingming 清明 - Święto Czystego Blasku. Większość studentów i pracowników państwowych zakładów pracy ma z tej okazji długi weekend, z poniedziałkiem włącznie. Część moich znajomych powyjeżdżała do Dali, Tajlandii i w inne miejsca, ja natomiast gościłem znajomego z Couchsurfingu, u którego spędziłem tydzień w Szanghaju. To była jego pierwsza wizyta w Yunnanie, a dla mnie pierwszy raz gdy oprowadzałem rodowitego Chińczyka po Chinach ;)

Zaczęliśmy od kampusów uniwersyteckich, które w Chinach, ku naszemu zdziwieniu, są zwykle popularne wśród miejscowych turystów. Na mojej uczelni więcej ludzi widuje się w weekendy niż w tygodniu. Na Wielkim Murze spotkałem dwóch studentów z Chongqingu, którzy przyjechali do Pekinu zobaczyć oczywiście mur, Zakazane Miasto oraz... kampus Uniwersytetu Pekińskiego. Co kto lubi, ale trzeba przyznać, że uczelnie są bardzo ciekawymi miejscami, w Kunmingu szczególnie pod względem ogrodniczym, w zasadzie można by je uznać za małe ogrody botaniczne.

Po zwiedzeniu kampusów szliśmy dalej na południe, przez park Cuihu, czyli jedną z głównych atrakcji miasta (niestety mój znajomy przyjechał zaledwie kilka tygodni po odlocie na Syberię stad mew, które zimują w parku przez całą zimę i są kolejną niesamowitą atrakcją dla Chińczyków, której nam chyba nie będzie dane nigdy zrozumieć), dalej obok siedziby rządu rejonowego do Świątyni Konfucjańskiej, która niestety akurat jest w trakcie remontu. Dalej przez targ kwietno-ptasi, najważniejszą cześć miasta pod względem zachowanej jeszcze tradycyjnej architektury, Nanpin jie, główny plac miasta, Jinma Biji, czyli dwie wielkie bramy, będące symbolem Kunmingu (w tle na blogu), aż do dwóch Pagód z X wieku. Myślę, że to bardzo dobra trasa pozwalająca zobaczenie najważniejszych atrakcji miasta - nie tak zachwycających może jak te w Pekinie czy Dali, ale z pewnością warte poświęcenia kilku godzin.
 |
| Ten pan sprzedawał jedwabniki na targu kwietno-ptasim. Zagadał do nas, spytał się skąd jestem, wiedział, że Warszawa jest stolicą Polski i nawet coś zaczął mówić po angielsku, bardzo spoko jak na Chińczyka seniora |
Na obiadokolację udaliśmy się do nielegalnej restauracji mniejszości Dai, urządzonej w prywatnym domu. Wzięliśmy słodki ryż w ananasie, placek jajeczny i rybę, nie taką, jaką miałem upatrzoną niestety, bo było zbyt dużo klientów i się skończyła, ale za to mogłem wybrać sobie inną, jeszcze żywą ^^