niedziela, 19 kwietnia 2015

shaokao, czyli grillowanie po chińsku

Rytm chińskiego dnia może się wydawać podobny do dnia europejskiego (szczególnie południa Europy, z racji na południową sjestę). Różnice dostrzegamy rano i wieczorem. O świcie seniorzy gromadnie wychodzą z mieszkań, uprawiają taichi i grają w badmintona na placach. Kiedy ja wychodzę na uczelnie około 8 rano, oni już wracają do domów. 

Prawdziwe życie zaczyna się jednak po zmroku, gdy w różnych częściach miasta rozstawiają się liczne stragany z szaszłykami. Jest na nich wszystko, od bakłażanów, przez kurze łapki, aż po bardzo popularne macki kałamarnic/ośmiornic. 




Stragany te można znaleźć w różnych częściach miasta i to wokół nich toczy się życie nocne. Do późnych godzin nocnych, zwykle około 1 - 2, pootwierane tam są sklepy, także z obuwiem i odzieżą, i w zasadzie ze wszystkim, o czym można by pomyśleć. To życie nocne nie jest domeną młodzieży, przy straganach widać przekrój mieszkańców miasta.

Shaokao nie ma najlepszej renomy, uznawane jest za jedno z najbardziej ryzykownych wyborów spośród jedzenia ulicznego. Ja osobiście próbowałem wyłącznie grzybów i zapiekanej pasty z dyni z grilla.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz